Wygrać z czasem, złodziejami i wandalizmem...

W zrujnowanych kościołach, zamkach, pałacach wciąż możemy natknąć się na zachowany detal kamieniarski, epitafia, rzeźby, portale. W wielu przypadkach silnie zniszczone. Nie pilnowane w żaden sposób są wystawione na pastwę złodziei lub wandali. Dlaczego, jeżeli istnieje coś takiego jak transfer zabytku i lapidaria. Na co czekamy ?

Koszt wywiezienia tych elementów w bezpieczne miejsce nie jest wysoki, a korzyści z tego wynikające warte każdej ceny. Nie można udawać, że niektóre obiekty będą nagle odbudowane lub będą gorzej wyglądały, bo skorupom bez żadnej przyszłości niepotrzebne są już ozdoby. Poza tym przecież należy takie przemieszczenie potraktować jako swoisty depozyt. W przypadku odbudowy zabytku w każdej chwili można zwrócić je na swoje pierwotne miejsce.

Oprócz ratowania cennych detali i rzeźb jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - tworzenie w otoczeniu większych skupisk ludzkich miejsca gdzie mieszkańcy i turyści będą mogli obcować z tym pięknem bez żadnych przeszkód. Tworzenie lapidariów, ścieżek historyczno-dydaktycznych daje szansę na uatrakcyjnienie nieciekawych miast, a przede wszystkim stają się one swoistą "reklamą" obiektów z których pochodzą. Najważniejsze że można uratować chociaż cząstkę czegoś, co jest skazane na zagładę. Trzeba tylko tego chcieć.

Aby sobie wyobrazić skutki takich działań wystarczy spojrzeć na bogate Zagłębie Miedziowe, które pod względem zadbanych zabytków jest na szarym końcu nawet w skali Dolnego Śląska. Wielki i bogaty przemysł nie poczuwa się do mecenatu nad dziełami sztuki w swoim regionie i nie dba o otoczenie swoich "włości". W tej okolicy oprócz miedzi bogactwem są wspaniałe pałace - niemal wszystkie w ruinie. Bogate miasta i biedna prowincja tworzą specyficzny kontrast. Niestety, zamożność miast nie przekłada się na ich estetykę. Ciężko znaleźć osobę, która uzna Lubin lub Polkowice za miejsca atrakcyjne dla turystów. Czy przeniesienie na teren dawnego zamku w Lubinie kamieniarki niszczejącej w okolicznych pałacach nie dodało by mu atrakcyjności ? Dlaczego nikt nie pomyślał przy tworzeniu kiczowatego "Starego Miasta"w Głogowie nad nadaniem mu pewnej autentyczności poprzez wmurowanie w ściany nowych "kamienic" oryginalnych detali, które nie mają żadnych szans na przetrwanie ?

Można się zastanawiać nad etycznym wymiarem tak radykalnego postępowania z zabytkami, ale trzeba sobie wyobrazić że złodzieje i wandale nie mają takich skrupułów. Nie ma nic nadzwyczajnego w tego typu działaniach. Wystarczy spojrzeć na wrocławskie skwery ozdobione rzeźbami pochodzącymi z nieistniejących rezydencji, dzierżoniowskie mury obronne z wmurowanymi portalami zburzonych kamienic. Takie elementy są również w Lubaniu, Bolesławcu, Świdnicy i wielu innych miastach. To wciąż za mało. Kontrowersyjny i ciekawy przykład "lapidarium" jest w Opolu, ale gdyby nie transfer to rzeźby z parków pałacowych w Kopicach i Biestrzykowicach by przetrwały do dzisiaj ? Wątpliwe, patrząc jaki los spotkał to co pozostało na miejscu. W takim razie na co czekamy ?

Obecna doktryna konserwatorska uznająca pozostawienie zabytków w swoim pierwotnym otoczeniu nie pasuje do czasów w jakich żyjemy. W wielu przypadkach się skompromitowała dostatecznie, żeby zmienić sposób postępowania ocalić to co możliwe. Czasu jest coraz mniej.







